Patricia zacisnęła szczękę.
„Już sprawdziłam”.
„Dodatkowa zakładka rezerwacji korporacyjnych” – powiedziała Elena, wciąż uprzejmie. „Czasami rezerwacje biznesowe nie pojawiają się od razu na ekranie głównej recepcji”.
Carla przewróciła oczami.
„Eleno, wracaj na górę. To nie twój dział”.
Elena nie podniosła głosu.
„Nie, nie jest” – powiedziała. „Ale zmęczony ojciec, trzymający śpiącą córkę, nie powinien stać w holu. Od tej chwili to również mój problem”.
Wyraźnie zirytowana Patricia nacisnęła kilka klawiszy.
Minęły cztery sekundy.
Potem zbladła.
„Jest tutaj” – wyszeptała cicho. „Apartament 904. Rezerwacja korporacyjna. Potwierdzona dwa tygodnie temu”.
W recepcji zapadła ciężka cisza.
Patricia machinalnie sięgnęła po kartę dostępu, ale jej palce drżały.
— Przepraszam pana. To był… błąd.
Andriej nie odpowiedział od razu. Spojrzał na Marę, która wciąż spała spokojnie, a potem na Elenę.
— Dziękuję za próbę pomocy.
Elena dyskretnie się do niego uśmiechnęła.
— Każdy zrobiłby to samo.
Andriej wiedział, że to nieprawda.
Kiedy Patricia przygotowywała klucz do pokoju, drzwi windy się otworzyły i kierownik hotelu, Radu Ionescu, pospiesznie zszedł do recepcji. System poinformował, że rezerwacja dla VIP-ów została aktywowana późno.
— Dobry wieczór, przepraszam za…
Przerwał w pół zdania, rozpoznając Andrieja.
Jego twarz natychmiast się zmieniła.
— Pan Vance…
Patricia i Carla zamarły.
— Czy… go znacie? — wyjąkała Patricia.
Kierownik spojrzał na nich i na Andrieja.
— Jest właścicielem naszej grupy hotelowej.
Karta dostępu wyślizgnęła się z ręki Patricii i upadła na ladę.
Carla instynktownie zakryła usta dłonią.
W holu zapadła całkowita cisza.
Andriej przemówił tym samym spokojnym tonem, którym mówił od samego początku.
— Proszę nie spieszyć się z wyjaśnieniami. Najpierw chcę odprowadzić córkę do pokoju.
Kierownik osobiście odebrał ich bagaże i zaprowadził ich do windy.
Po wejściu do apartamentu Andriej ostrożnie położył Marę na łóżku. Dziewczynka nawet się nie obudziła. Przykrył jej ramiona kocem, włożył róże do szklanki z wodą i przez chwilę stał, patrząc na zdjęcie Ioany, które trzymał w portfelu.
Następnego ranka, o ósmej rano, wszyscy kierownicy działów byli już w sali konferencyjnej.
Patricia i Carla stały obok siebie, przekonane, że zostaną zwolnione na miejscu.
Andriej wszedł bez eskorty i zaczął po prostu:
— Wczoraj wieczorem nie odprawiono mnie z pracy z powodu braku pokoju. Oceniano mnie po ubraniu, plecaku i kwiatach, które trzymałem w dłoni.
Nikt nic nie powiedział.
— Hotele nie tylko sprzedają pokoje. Dają ludziom poczucie, że są mile widziani. Jeśli to stracimy, możemy remontować budynek dziesięć razy i nadal ponieść porażkę.
Zwrócił się do Eleny.
— Pani Eleno, ile lat tu pani pracuje?
— Dwadzieścia trzy, proszę pana.
— A wczoraj była pani jedyną osobą, która najpierw zobaczyła ojca z dzieckiem, a nie ich wygląd.
Kobieta spuściła wzrok, wyraźnie poruszona.
Andriej uśmiechnął się do niej.
— Od przyszłego miesiąca będzie pani koordynować program szkoleniowy z zakresu obsługi gości. Chcę, żeby każdy nowy pracownik nauczył się od ciebie, co oznacza szacunek.
Sala wybuchła brawami.
Potem jego wzrok przesunął się na Patricię i Carlę.
— Nie sądzę, żeby ludzie zmieniali się przez upokorzenie. Ale myślę, że muszą zrozumieć konsekwencje swoich działań.
Ogłosił im, że zostaną tymczasowo zawieszeni i że jeśli chcą zostać w firmie, będą musieli przejść kompleksowy program przekwalifikowania i przepracować trzy miesiące w kilku działach, w tym w dziale utrzymania ruchu i dziale obsługi klienta.
Patricia miała łzy w oczach.
— Naprawdę mi przykro. Nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo byłam niesprawiedliwa.
— Nie musisz mi udowadniać, że się czegoś nauczyłeś — odpowiedział Andriej. — Ale do następnej osoby, która przekroczy próg zmęczona, przestraszona lub skromnie ubrana.
Przed wyjazdem na lotnisko Mara pociągnęła Andrieja za rękę.
— Tato, możemy dać pani Elenie kwiaty?
Andriej uśmiechnął się.
Kupili nowy bukiet na tradycję poświęconą Joanie, a róże przywiezione z lotniska pozostały w recepcji hotelu, w rękach Eleny.
Kobieta spojrzała na nich ze wzruszeniem i powiedziała cicho:
— Czasami najważniejszym dokumentem w hotelu nie jest ten w komputerze. To ten w duszy każdego, kto tu pracuje.