— Błąd nie leży w obliczeniach.
Wszyscy milczeli.
Denis uśmiechnął się ironicznie.
— Gdzie to jest?
Wiktoria spojrzała na niego spokojnie.
— W dokumentach, które stanowią podstawę raportu.
Otworzyła ostatni załącznik.
— Te faktury należą do innej firmy handlowej.
Rachunki bankowe się nie zgadzają.
Kod podatkowy jest inny.
A w raporcie wpisano dwie umowy dwukrotnie.
Dyrektor finansowy natychmiast wstał.
— To niemożliwe…
Wiktoria podała mu teczkę.
— Sprawdź załącznik siódmy i rejestr płatności z zeszłego miesiąca.
Znajdziesz tam tę samą operację zarejestrowaną dwukrotnie.
Potem przewróciła kolejną stronę.
— A oto faktura wystawiona z datą późniejszą niż okres objęty raportem. Nie mogła istnieć w momencie sporządzania sprawozdania finansowego.
W sali zapadła cisza.
Dyrektor finansowy zaczął sprawdzać dokumenty.
Po kilku minutach podniósł wzrok.
Jego twarz zbladła.
— Ma rację…
Denis pozostał nieruchomy.
— Jest jeszcze coś — kontynuowała Victoria.
Osoba, która zmodyfikowała raport, użyła tego samego modelu zaokrąglania wartości we wszystkich tabelach. Dokładnie ten sam błąd pojawia się w plikach przygotowanych przez jednego pracownika.
Wszystkie oczy zwróciły się na Oanę.
Zaczęła drżeć.
— Ja… Właśnie wprowadziłam dane…
Dyrektor finansowy sprawdził rejestr zmian w komputerze.
Po kilku minutach zamknął laptopa.
— Ostatnie zmiany zostały wprowadzone z konta Oany.
Kobieta wybuchnęła płaczem.
— Nie chciałam niczego ukraść… Klient poprosił mnie tylko o przełożenie rejestracji długów. Obiecał, że nikt tego nie zauważy.
Denis przyłożył dłoń do czoła.
Gdyby raport został złożony w takiej formie, firmie groziłyby poważne sankcje i poważna kontrola podatkowa.
Powoli podszedł do Victorii.
— Kim ty właściwie jesteś?
Uśmiechnęła się po raz pierwszy od wielu lat.
— Byłam audytorem finansowym.
— Dlaczego tu pracujesz?
Victoria westchnęła.
— Bo ludzie szybciej osądzają, niż sprawdzają prawdę.
Opowiedziała mu krótko o swoim byłym mężu i reputacji, którą straciła, nie łamiąc prawa.
Na kolejnym posiedzeniu zarządu Denis podjął nieoczekiwaną decyzję.
Victorię zatrudniono na stanowisko audytora wewnętrznego firmy.
Nie dlatego, że żartobliwie obiecał jej ślub.
Ale dlatego, że udowodniła swoje kompetencje akurat wtedy, gdy nikt już w nią nie wierzył.
Pierwszego dnia w nowym biurze Denis wszedł uśmiechnięty.
— Jestem ci winien przeprosiny.
Victoria się uśmiechnęła.
— Wystarczy.
Bo czasami największą zemstą jest nie zadawanie cierpienia tym, którzy cię upokorzyli.
Ale zmusić ich, żeby uznali twoją wartość przed wszystkimi.