Oksana trzęsła się tak mocno, że ledwo utrzymywała równowagę.
Mężczyzna podał jej gruby koc i wełniane buty.
— Ubierz się szybko.
Dopiero wtedy zauważyła, że w domku nie ma prądu.
Tylko żeliwny piecyk i kilka lamp gazowych.
— Kim jesteś? — zapytała cicho.
— Mężczyzna, którego ludzie uważają za zmarłego.
Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, na zewnątrz rozległy się kroki.
Trzej prześladowcy dotarli do bramy.
— Otwieraj! Wiemy, że tu wszedł!
Mężczyzna się nie ruszył.
Otworzył metalową skrzynkę.
W środku były stare mapy, lornetka, radio i pistolet, który zostawił w skrzynce.
Zabrał tylko radio.
— Nadal działa… — mruknął.
Wysłał krótką wiadomość.
— Kod Stejar. Nagły wypadek. Cabana Nord.
Po kilku sekundach usłyszano odpowiedź.
— Otrzymano.
Oksana spojrzała na niego zmieszana.
— Kim pan jest?
Mężczyzna westchnął.
— Dwadzieścia lat temu byłem oficerem w jednostce specjalnej badającej siatkę handlarzy bronią i pieniędzmi. Podczas operacji uznano mnie za zmarłego, abym mógł pracować pod chronionym nazwiskiem. Oficjalnie już nie istnieję.
Pukanie do bramy stawało się coraz głośniejsze.
— Wyjdź! Inaczej cię włamiemy!
Mężczyzna uśmiechnął się po raz pierwszy.
— Właśnie na to czekałem.
Kilka minut później z lasu dobiegł warkot silników.
Ani jednego.
Kilku.
Potężne reflektory oświetliły cały teren.
Z ciemności wyłoniły się policyjne i żandarmeryjne pojazdy specjalne.
Trzech prześladowców próbowało uciec.
Nie udało im się.
Zostali otoczeni i skuci kajdankami.
Przywódca grupy spojrzał na starca zszokowany.
— Ty… nie żyjesz!
Mężczyzna powoli podszedł.
— Tak myślałeś dwadzieścia lat temu.
Śledczy później odkryli, że ta trójka należała do grupy ściganej od kilku miesięcy za napady z bronią w ręku i pranie brudnych pieniędzy.
Oksana została wybrana losowo po tym, jak zauważyła torbę z pieniędzmi na stacji benzynowej.
Chcieli ją nastraszyć i zmusić do zniknięcia w lesie, zanim zdąży komukolwiek powiedzieć, co widziała.
Jej zeznania stały się jednym z ważnych dowodów w sprawie.
Po zakończeniu śledztwa mężczyzna ujawnił swoje prawdziwe nazwisko tylko prokuratorowi.
Dla opinii publicznej pozostał tym samym „martwym” mężczyzną przez dwadzieścia lat.
Zanim Oksana odeszła, powiedział jej:
— Czasami ludzie myślą, że przeszłość znika z czasem. Ale prawda jest cierpliwa. Zawsze znajdzie sposób, by wyjść na jaw.
Oksana nigdy go więcej nie zobaczyła.
Kiedy wróciła tam kilka miesięcy później, domek był pusty.
Brama była zamknięta.
A na śniegu nie było śladu, jakby mężczyzna, który uratował jej życie, nigdy tam nie mieszkał.
Jedynym dowodem na to, że to wszystko było prawdziwe, był fakt, że ona wciąż żyła.