Wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski udzielił wywiadu publicyście CNN Fareedowi Zakarii, opublikowanego w niedzielę. Zapytany o zmianę stanowiska USA, według którego Rosja robi dla pokoju więcej niż Ukraina, odpowiedział, że Polska i Europa uważają, iż większą presję trzeba wywierać na agresora, czyli Władimira Putina, a nie na ofiarę. Dodał, że Ukraina powinna wyjść z wojny z granicami możliwymi do obrony.
Sikorski przypomniał, że od stycznia zeszłego roku Stany Zjednoczone nie finansują Ukrainy, a całość kosztów utrzymania państwa, dostaw broni i ukraińskiej produkcji zbrojeniowej ponosi Europa. Jako atuty Europy wskazał zamrożone aktywa rosyjskiego banku centralnego oraz ponad 20 pakietów sankcji. Jego zdaniem najbardziej Moskwę uderzyła utrata europejskiego rynku ropy i gazu.
Minister ocenił, że wrześniowe wystąpienie Siergieja Ławrowa w Radzie Bezpieczeństwa ONZ pokazuje, iż Rosja zaczyna dostrzegać znaczenie Europy. Zaznaczył, że Rosja prowadzi już przeciw Europie wojnę hybrydową. Wymienił zamachy i zabójstwa w Polsce, Wielkiej Brytanii i Niemczech, podpalenia oraz próbę wysadzenia pociągu, a także cyberataki i naloty dronów w Polsce.
Sikorski oświadczył, że wiadomo, która jednostka GRU za tym stoi, i że planuje ona eskalację. Zastrzegł, że państwa europejskie nie sięgają po rosyjskie metody. Jego zdaniem najlepszą reakcją na prowokacje jest większa pomoc dla Ukrainy.