Politycy odmiennie oceniają zeznania świadków w procesie cywilnym, który prezydent Karol Nawrocki wytoczył portalowi Onet. Spór dotyczy tekstu z maja 2025 roku zatytułowanego „Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu”. We wtorek 27 października przed warszawskim sądem zeznawała m.in. dawna koleżanka prezydenta z pracy w sopockim Grand Hotelu.
Kobieta opowiedziała, że widziała, jak Nawrocki wprowadził do hotelu mężczyznę i kobietę, a potem zawiózł kobietę windą. Gdy zapytała, po co to robi, miał odpowiedzieć, że w ten sposób można dorobić, i spytać, czy też chciałaby się tym zająć.
Senator KO Grzegorz Schetyna powiedział w rozmowie z Agnieszką Drążkiewicz z Informacyjnej Agencji Radiowej, że dobrze się stało, iż przesłuchanie odbyło się w obecności mediów. Jego zdaniem sprawa wymaga jak największej jawności. Dodał, że od kampanii wyborczej zwolennicy i współpracownicy prezydenta próbują nie dopuścić do ujawnienia prawdy, choć wyborcy mają prawo ją poznać.
Poseł Rozwoju Plus Łukasz Kmita zachowuje wobec tych zeznań dystans. Przypomniał, że Nawrocki potwierdził pracę w hotelu w młodości, ale zaprzeczył udziałowi w sprowadzaniu prostytutek. Według Kmity nawet gdyby taki proceder istniał, rząd powinien zastanowić się nad jego przyczynami, zamiast szukać winnych w Pałacu Prezydenckim.
Wersji byłej koleżanki nie potwierdził świadek powołany przez stronę prezydenta, jego znajomy ze studiów. Przyznał, że prostytutki bywały w hotelu, lecz działo się to dyskretnie, i dodał, że nie słyszał o zorganizowanym ich sprowadzaniu. Sąd odroczył rozprawę do 18 stycznia 2027 roku, kiedy jako strona ma zeznawać Nawrocki.