Z sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski wynika, że prawie 60 proc. Polaków nie potrafi wskazać najbliższego schronu ani miejsca ukrycia. Pewność co do bezpiecznej kryjówki ma jedynie co szósty badany.
Dr Piotr Robakowski powiedział na antenie Polskiego Radia 24, że wiedza o zagrożeniach i gotowość na sytuacje kryzysowe nadal nie są powszechne. Podczas szkoleń pyta uczestników, kto przeczytał poradnik bezpieczeństwa i kto ma plecak ewakuacyjny. Według niego w grupie liczącej kilkadziesiąt osób zwykle zgłasza się jedna, i to uznaje za normę. Ekspert zwrócił uwagę, że wielu ludzi zakłada, iż w razie kryzysu pomogą państwo i służby, tymczasem w pierwszych godzinach trzeba umieć działać samodzielnie, także z pomocą rodziny i bliskich. Przypomniał, że mówi się o 72 godzinach, w których należy być gotowym na ograniczony dostęp do pomocy.
Zdaniem Robakowskiego samo sprawdzenie lokalizacji schronu w aplikacji nie wystarczy. Trzeba ocenić, czy da się tam dotrzeć, oraz czy miejsce zapewni znośne warunki, bo zdarzenie może wypaść w nocy, w ciemności i w chłodzie. Warto też zadbać o plecak ewakuacyjny z suchym ubraniem i drobnym jedzeniem. Ekspert radzi zadać sobie podstawowe pytania: o zapas wody, o funkcjonowanie bez prądu oraz o sposób porozumiewania się, gdy przestanie działać sieć komórkowa. Wtedy nie będzie można szukać wskazówek w internecie.
Robakowski podkreślił, że system bezpieczeństwa tworzą nie tylko służby, wojsko, policja i zarządzanie kryzysowe, lecz także każdy obywatel. Według niego edukacja nie może opierać się na chwilowym strachu po niepokojących wydarzeniach, bo zainteresowanie szybko opada. Przygotowanie powinno być procesem, a nie jednorazową reakcją, a celem jest nauczenie się odpowiedzialności.