Członkowie rządu i marszałek Sejmu sprzeciwiają się udziałowi posłów Konfederacji Korony Polskiej w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Z kolei rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz studzi emocje i przypomina o wieloletniej praktyce.
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski oświadczył, że nie zamierza rozmawiać o bezpieczeństwie Polski w obecności polityków tego ugrupowania, i użył wobec nich obraźliwego określenia, wskazującego na rzekome prorosyjskie sympatie. Przyznał jednak, że prezydent nie ma obowiązku zapraszania żadnego koła parlamentarnego, bo to jego suwerenna decyzja. Zarzucił też głowie państwa, że traktuje urząd jako trampolinę do kariery partyjnej i próbę stworzenia w pałacu zaplecza politycznego.
Szef MSWiA Marcin Kierwiński uważa, że przedstawiciele partii Grzegorza Brauna nie powinni być zapraszani. Jego zdaniem rozmowa w ich obecności wiąże się z ryzykiem albo z koniecznością przemilczenia części kwestii. Wicepremier Krzysztof Gawkowski nazwał to ugrupowanie rosyjską piątą kolumną i ocenił, że jego udział w radzie jest niemądry i bardzo groźny. Dodał, że trzeba ograniczać jego ludziom wiedzę o bezpieczeństwie kraju.
Leśkiewicz zwrócił uwagę, że zapraszanie szefów klubów i kół to od lat dobry zwyczaj, a każdy poseł ma dostęp do informacji niejawnych. Jeśli koalicja jest przeciwna, powinna według niego zmienić przepisy, bo ma do tego większość. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zaapelował o niedopuszczenie posłów KKP do spotkania. Napisał, że lepiej, aby Putin nie znał treści rozmów, a decyzja powinna wynikać z odpowiedzialności za bezpieczeństwo narodowe.
Posiedzenie rady odbędzie się we wtorek, 3 listopada, a jego przebieg będzie niejawny. Jednym z tematów ma być budowa stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce.