Sąd Rejonowy w Tarnowie w czwartek ma orzec w sprawie biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża. Duchowny odpowiada za to, że w odpowiednim czasie nie powiadomił organów ścigania o wykorzystywaniu seksualnym małoletnich przez dwóch księży. To pierwszy w Polsce proces biskupa dotyczący obowiązku zgłaszania takich przestępstw.
Postępowanie trwało osiem miesięcy. Prokuratura żąda 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata oraz 20 tys. zł grzywny, a obrońcy wnoszą o uniewinnienie. Sprawa dotyczy księży Stanisława P. i Tomasza K. Według oskarżenia biskup miał wiarygodne informacje o czynach wobec dzieci poniżej 15. roku życia. Kuria zgłosiła obie sprawy, lecz zdaniem prokuratury zbyt późno. Prokurator Marcin Stępień wskazał, że przez zwłokę część spraw uległa przedawnieniu.
Biskup nie przyznał się do winy. Argumentował, że przepisy budziły wątpliwości, a obie sprawy różniły się charakterem. W odniesieniu do Stanisława P. wskazywał na problem z jurysdykcją, bo do czynów dochodziło głównie na Ukrainie. Co do Tomasza K., twierdził, że długo nie wiedział o pokrzywdzonych poniżej 15 lat. Obrońca Zbigniew Ćwiąkalski przypomniał, że do 2022 r. sporne było, czy obowiązek obejmuje czyny sprzed zmiany prawa w 2017 r.
Przesłuchano między innymi byłego biskupa tarnowskiego Wiktora Skworca i jednego z pokrzywdzonych. Sprawę Stanisława P. umorzono w 2022 r. z powodu przedawnienia, a sprawa Tomasza K. toczy się w Sądzie Rejonowym w Nowym Sączu. Ofiarami obu duchownych padło kilkadziesiąt osób.