Stałem nieruchomo. Czułem, jak dłoń Ioany zaciska się na mojej, a każda sekunda wydawała się dłuższa od poprzedniej.
Z łóżka obok niej dobiegło westchnienie.
Mihai poruszył się powoli, nie odwracając się do mnie.
— Wyszła? — zapytał cicho.
Ioana nie odpowiedziała mu od razu. Przez chwilę patrzyła na drzwi, po czym lekko rozluźniła palce.
— Jeszcze nie — wyszeptała.
Już nic nie rozumiałem.
— O kim mówisz? — zapytałem z trudem.
Oboje zamarli.
Mihai powoli odwrócił się do mnie. W słabym świetle, które sączyło się przez drzwi, zobaczyłem jego twarz. Nie wyglądał na przestraszonego. Wyglądał na przytłoczonego.
— Przepraszam — powiedział. Powinienem był powiedzieć ci prawdę, zanim tu dotarliśmy.
Ioana wyprostowała się.
— To nie tak, jak myślisz. Nie bałem się ciebie.
— A potem kto? — zapytałam.
Mihai przetarł twarz dłonią.
— Ja.
Byłam bez słowa.
Wziął głęboki oddech.
— Kilka lat temu zdiagnozowano u mnie ciężką formę lunatyzmu. W okresach stresu wstaję z łóżka, chodzę po domu i robię rzeczy, z których rano kompletnie nic nie pamiętam.
Spojrzałam na niego z niedowierzaniem.
— Dlaczego mi nigdy nie powiedziałeś?
— Bo nie zdarzyło mi się to od lat. Myślałam, że problem zniknął.
Ioana kontynuowała w jego miejscu.
— Pierwszej nocy po tym, jak Andriej i ja się tu przeprowadziliśmy, obudziłam się i zobaczyłam Mihaia schodzącego po schodach z otwartymi oczami, ale nie śpiącego. Poszedł do kuchni i wyjął nóż z szuflady.
Dostałam gęsiej skórki.
— Zatrzymałam go, zanim zdążył wrócić do sypialni. Następnego ranka nic nie pamiętał.
Mihai zamknął oczy.
— Wstydziłam się. Bałam się, że odejdziesz, jeśli się dowiesz.
— W kolejne noce to się powtarzało — powiedziała Ioana. — Nie każdej nocy, ale wystarczająco często, żebym zdała sobie sprawę, że muszę coś zrobić. Jeśli spałam między tobą, od razu czułam, jak próbuje wstać i go powstrzymać, zanim się do ciebie zbliży.
Wtedy zrozumiałam, dlaczego stała nieruchomo i wpatrywała się w ciemność.
Nie spodziewała się niczego nadprzyrodzonego.
Obserwowała Mihaia.
Klik, który słyszałam, pochodził z klamki. Podczas odcinków Mihai często próbował wyjść z pokoju, a Ioana dyskretnie go zatrzymywała, zanim się całkowicie obudził.
Tej nocy, po tym, jak poznaliśmy prawdę, żadne z nas nie spało.
Rano Andriej wszedł do kuchni i usiadł obok nas.
— Wiem, że to brzmi niewiarygodnie, ale Ioana opowiedziała mi wszystko od pierwszego tygodnia. Chcieliśmy znaleźć rozwiązanie, nie strasząc cię.
Westchnęłam.
— Przestraszyłeś mnie jeszcze bardziej, ukrywając przede mną prawdę.
Wszyscy troje spuścili wzrok.
Tego samego dnia umówiłam się na wizytę u specjalisty od zaburzeń snu. Potem nastąpiły badania, leczenie i kilka prostych zmian w domu. Drzwi zostały zabezpieczone, niebezpieczne przedmioty przeniesiono, a Mihai rozpoczął zalecaną terapię.
Pierwsze kilka tygodni było trudnych, ale epizody stawały się rzadsze, aż prawie całkowicie zniknęły.
Zanim Andriej i Ioana wprowadzili się do ich mieszkania, przytuliłam ją.
„Niesprawiedliwie cię oceniłam” – powiedziałam.
Uśmiechnęła się nieśmiało.
„To było normalne. Na twoim miejscu pewnie pomyślałabym to samo”.
Patrzyłam, jak wychodzi z tym samym kocem i poduszką, które przynosiła nam pod drzwi tyle nocy.
Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że gest, który tak mnie irytował, nigdy nie był dziwny ani samolubny.
To był jej cichy sposób troski o mnie, nawet gdy nie rozumiałam dlaczego.