Isabela zacisnęła mocniej dłoń na mokrej torbie.
Nic nie powiedziała.
Nie krzyczała.
Nie płakała przy nich.
Uniosła wzrok i spojrzała Iulianowi prosto w oczy.
W tym momencie się roześmiał.
Krótkim, wyniosłym śmiechem.
— Co robisz, utknąłeś? Idź się wysuszyć — powiedział, odwracając się plecami.
Isabela zrobiła krok naprzód.
A potem kolejny.
Woda kapała z jej ubrania na lśniące płytki.
Odgłos kropli wydawał się głośniejszy niż jakiekolwiek słowa.
— Chcę rozmawiać z kierownictwem — powiedziała spokojnie.
Iulian odwrócił się zirytowany.
— To ja, kierownictwo. Słyszałeś? Ja! A teraz wynoś się stąd!
Wtedy Isabela wyjęła telefon.
Z rękami wciąż drżącymi z zimna, wybrał krótki numer.
— Dzień dobry. Jestem Isabela Popescu. Proszę wezwać wszystkich członków Rady do dużego pokoju. Natychmiast.
W biurze zapadła cisza.
Iulian wybuchnął śmiechem.
— Ona jest szalona — wyszeptał ktoś.
Śmiech Iuliana ucichł jednak, gdy po niecałych dwóch minutach windy zaczęły się otwierać.
Jedna po drugiej pojawiali się ludzie, których znał tylko ze spotkań.
Mężczyźni i kobiety w drogich garniturach.
Doradcy prawni.
Prezes zarządu.
Kierownik działu kadr.
Wszyscy zamarli, widząc Isabelę, mokrą i drżącą, na środku biura.
— Co tu się stało? — zapytała blada prezes.
Isabela zdjęła mokrą kurtkę i ją odłożyła.
— Właśnie tego chciałam się dowiedzieć — powiedziała.
A potem zwróciła się do Iuliana.
— Panie Munteanu, przedstawiam panu szefa, którego pan upokorzył.
Twarz Iuliana zbladła.
— Nie… to niemożliwe… — wyjąkał.
Isabela kontynuowała spokojnie, z napięciem.
— Prowadzę tę firmę od pięciu lat. Chciałam wiedzieć, kim naprawdę jesteś, kiedy myślisz, że nikt cię nie widzi.
Zapadła ciężka cisza.
— Wszystkie skargi były prawdziwe — dodała. — Po prostu dzisiaj wybrałeś niewłaściwą ofiarę.
Iulian upadł na kolana.
— Proszę… to był błąd…
— Nie, to była twoja natura — odpowiedziała.
Tego samego dnia Iulian Munteanu został zwolniony.
Jego umowa została rozwiązana na miejscu.
Premie anulowane.
A jego zachowanie stało się w firmie przedmiotem studium przypadku.
Isabela publicznie przeprosiła wszystkich pracowników.
Stworzyła specjalny dział do składania prawdziwych skarg.
Zmieniła zasady.
Zmieniła ludzi.
Zanim wyszła, wciąż mokra, powiedziała im tylko jedno:
— Godność mężczyzny mierzy się nie ubiorem. Ale tym, jak traktuje innych.
Tego dnia Grupa Altavista nie była już tylko bogatą firmą.
Stała się firmą uczciwą.
I nikt nigdy nie zapomniał, kim naprawdę była Isabela Popescu.