Odliczanie trwało pięć minut.
Śmiech wciąż wypełniał salę. Muzyka była głośna, kieliszki brzęczały, a ja czułam, jak moje serce bije spokojnie. Zbyt spokojnie jak na upokorzoną pannę młodą.
Spojrzałam na bukiet.
Telefon zawibrował.
Reklamy
Wiadomość była krótka:
„Wszystkie podpisy gotowe”.
W tym momencie Dorin Munteanu wstał ponownie, dumny i pewny siebie.
— Drodzy goście, chcę wam podziękować, że jesteście z nami w tak ważnym dniu. Nasza rodzina wkracza w nowy etap. W wielką scenę.
Uśmiechał się szeroko. Wiedział, że za kilka minut zostanie ogłoszona transakcja, która uratuje jego firmę. Prasa była już na zewnątrz.
Trzy minuty.
Spojrzałam na Emila. Był pijany sukcesem, nie alkoholem. Nawet na mnie nie spojrzał. Byłam już tylko dodatkiem.
Dwie minuty.
Wyszłam z kolejki. Mikrofon wciąż był włączony. Nikt mnie nie powstrzymał. Kto powstrzyma tę głupią pannę młodą?
— Też bym coś powiedziała — powiedziałam spokojnie.
W pokoju zapadła cisza.
Cătălina spojrzała na mnie z pogardą.
— No, moja droga, nie zanudzaj nas…
Uśmiechnęłam się.
— Chcę tylko podziękować rodzinie Munteanu. Za to, że zaakceptowali mnie taką, jaka jestem.
Podniósł się szmer.
— Kasjer. Biedny. Bez drogiej sukienki.
Wyjęłam telefon z bukietu i podniosłam.
— I za to, że sprzedali mi, nieświadomie, własną firmę.
Cisza.
Zupełna.
— Dzisiejsza transakcja… — powiedziałam, patrząc prosto na Dorina… została dokonana za pośrednictwem funduszu inwestycyjnego. Mojego funduszu.
Brak kolorów na jego twarzy.
— Algorytm, który ukradłeś mojemu ojcu, ma ukrytą klauzulę. Taką, o której tylko on wiedział. I którą aktywowałam przed chwilą.
Jego telefon zaczął dzwonić.
Potem innych.
Potem chaos.
— Munteanu IT oficjalnie pod nowym zarządem, kontynuowałam. Moim.
Emil złapał mnie za ramię.
— Co zrobiłeś?!
Odsunęłam rękę.
— Dokładnie to, na co zasłużyłeś.
Odwróciłam się do gości.
— Dziękuję za przybycie. Posiłek opłacony. Przyjęcie jest twoje.
Wyszłam z sali wyprostowana.
Na zewnątrz powietrze było zimne. Czyste.
Po raz pierwszy od wielu lat odetchnęłam swobodnie.
Nie byłam biedną dziewczyną, z której się śmiali.
Byłam kobietą, która wymierzyła sprawiedliwość.
I odeszłam, zostawiając za sobą upadłe imperium i sukienkę za 400 dolarów, która była warta więcej niż cała ich arogancja.