Ministrowie rolnictwa państw Unii Europejskiej uzgodnili w Luksemburgu zasady połowów na Bałtyku i odrzucili przy tym propozycje Komisji Europejskiej. Przeciwko tym planom protestowała Polska. Informacje przekazane przez Beatę Płomecką, korespondentkę Polskiego Radia w Brukseli, potwierdziła prezydencja Irlandii.
W przypadku dorszy, szczególnie istotnych dla Polski, od 2019 roku obowiązuje zakaz połowów, mający umożliwić odbudowę zasobów. Ryby te mogą jednak trafiać do sieci jako przyłów, czyli przy łowieniu innych gatunków. Komisja Europejska domagała się ograniczenia takich przyłowów o 88 procent na zachodnim Bałtyku i o połowę na wschodnim.
Polska razem z innymi państwami mającymi dostęp do Morza Bałtyckiego doprowadziła do zmiany tych propozycji. Ostatecznie przyłowy dorszy nie zostaną zmniejszone.
Nie dojdzie też do ograniczenia połowów śledzia na zachodnim Bałtyku, choć Komisja proponowała cięcia o 45 procent. Rybacy zyskają natomiast możliwość poławiania większej ilości śledzia w środkowej części akwenu. Tamtejsze limity wzrosły o 71 procent w porównaniu z obecnym rokiem, a kwoty połowowe szprota o 44 procent.