Cătălina zamarła.
— Co masz na myśli? — zapytała, niemal bez słowa.
Lekarz milczał przez kilka sekund, po czym lekko obrócił monitor w jej stronę.
— Pani Cătălina… to, co tu widzę, jest bardzo nietypowe.
Reklamy
Jej serce biło tak mocno, że dzwoniło jej w uszach.
— Czy to rak? Proszę mi powiedzieć wprost.
Lekarz pokręcił głową.
— Nie. To nie rak.
Nagle poczuła ucisk w klatce piersiowej, ale milczenie lekarza przeraziło ją jeszcze bardziej.
Wziął głęboki oddech.
— Jest pani w ciąży.
Cătălina wybuchnęła krótkim, nerwowym śmiechem.
— Nie… to niemożliwe. Nie mogę mieć dzieci.
— Wygląda na to, że pani może. I nie tylko…
Lekarz przybliżył obraz.
Na monitorze wyraźnie widać było dwa małe kształty.
— To bliźnięta.
Cătălina poczuła zawroty głowy.
— Nie… nie… zdecydowanie się mylisz…
Lekarz uśmiechnął się po raz pierwszy.
— Proszę pani, jestem lekarzem od ponad dwudziestu lat. Nie mylę ciąży bliźniaczej.
Łzy natychmiast napłynęły jej do oczu.
Piętnaście lat.
Piętnaście lat rozczarowań.
Negatywne wyniki testów.
Wakacje, kiedy udawała, że nic jej nie boli, gdy krewni pytali: „A kiedy pani urodzi?”.
Wszystko wracało jej do głowy jak fala.
— Ale… to pytanie? Z iloma mężczyznami byłam?”
Lekarz uśmiechnął się niezręcznie.
— Ponieważ poziom hormonów i obraz tutaj sprawiły, że początkowo pomyślałam, że może doszło do pomyłki w danych lub zabiegu wykonanego gdzie indziej. Naturalna ciąża po tylu latach jest niezwykle rzadka.
Cătălina zakryła twarz dłońmi i zaczęła płakać.
Nie ze strachu.
Z ulgi.
Lekarz podał jej chusteczkę.
— Gratulacje. Około dwunastu tygodni.
Dwanaście tygodni.
Ona i Mihai mieli już dwójkę dzieci, nie wiedząc o tym.
Wyszła z kliniki oszołomiona, trzymając USG przy piersi.
Stała na chodniku przez kilka minut, a potem wyjęła telefon i zadzwoniła do Mihaia.
Odebrała szybko, przekrzykując szum wody i męskie głosy.
— Co powiedzieli? Czy to coś poważnego?
Cătălina nie mogła od razu mówić.
— Mihai…
— Co się stało?! Przerażasz mnie!
Zaczęła się śmiać przez łzy.
— Będziesz ojcem.
Po drugiej stronie zapadła cisza.
— Co masz na myśli… ojciec?
— Bliźniaki.
Coś wpadło do wody i słychać było jakieś odległe przekleństwa.
— Cata… mówisz serio?
— Tak.
Mihai zaczął płakać.
Nigdy wcześniej nie słyszała, żeby płakał.
— Już idę! Zostaw wszystko!
— A ryby?
— Niech Dunaj je zabierze! Mam dzieci!
Catalina znów wybuchnęła śmiechem.
Kiedy Mihai dotarł do kliniki, podbiegł prosto do niej i przytulił ją na środku parkingu, nie przejmując się ludźmi.
— Słuchaj… czy naprawdę będziemy mieli dzieci? — wyszeptał.
Skinęła głową.
Mihai padł na kolana i przycisnął czoło do jej brzucha.
I po raz pierwszy od wielu lat Cătălina nie czuła już tej bolesnej pustki w swoim sercu. dusza.
Bo w końcu ich rodzina naprawdę się zaczynała.