W Gdańsku uruchomiono terminal T5, pierwszy w Polsce obiekt przeznaczony do budowy morskich farm wiatrowych. Będzie on zapleczem m.in. dla farmy Baltica 2, jednej z kluczowych inwestycji energetycznych w kraju.
Ekspert ds. energetyki Jakub Wiech powiedział na antenie Polskiego Radia 24, że offshore można nazwać technologią zmieniającą reguły gry. Jego zdaniem w najbliższych latach, ze względu na skalę, wprowadzi ona najgłębsze zmiany w polskim systemie elektroenergetycznym. Wyjaśnił, że przybędzie kilka gigawatów mocy z wiatru. Pierwsza polska morska farma ma mieć nieco ponad 1 GW, a kolejne instalacje będą do niej dołączać. Według Wiecha do systemu może trafiać mniej więcej 1 GW rocznie.
Wiech podkreślił też, że na Bałtyku wiatr jest silniejszy i bardziej regularny niż na lądzie, więc morskie turbiny mogą produkować energię częściej. Dodał, że technologia jest bezemisyjna i wpisuje się w infrastrukturę rynku UE, dlatego za produkcję energii z wiatru na morzu nie trzeba płacić za uprawnienia do emisji. Według niego kolejne farmy będą szybko zmniejszać udział węgla i gazu w miksie energetycznym.
Ekspert wskazał, że jednym z głównych powodów budowy farm jest chęć uniknięcia płacenia za drogie paliwa kopalne. Powiedział, że polski węgiel jest najdroższy na świecie pod względem kosztów wydobycia, a gaz drożeje przez kryzys energetyczny. Jak ocenił, inwestycje te wpłyną na rachunki odbiorców, bo transformacja ma stabilizować ceny energii, a w dłuższej perspektywie je obniżać.
Wiech zwrócił uwagę na gospodarczy wymiar projektów, w tym zaplecze portowe, przemysłowe i serwisowe. Zaznaczył, że przez cały okres działania farm usługi serwisowe mogą świadczyć polskie firmy i porty, co jego zdaniem jest często niesłusznie pomijane.