Według prognoz amerykańskiego modelu GFS pierwszy śnieg w tym sezonie może spaść w Polsce już w listopadzie. Model opracowała amerykańska Narodowa Administracja Oceaniczna i Atmosferyczna (NOAA). Jego najnowsze wyliczenia wskazują na silną anomalię pogodową, a po 11 listopada obfite opady śniegu mogłyby objąć wiele regionów. Są to jednak wstępne obliczenia długoterminowe, więc scenariusz może się jeszcze znacząco zmienić i należy podchodzić do niego z ostrożnością. Możliwe, że łączą się one z prognozowanym na początek listopada, wyjątkowo wczesnym rozpadem wiru polarnego.
Jeszcze przed Narodowym Świętem Niepodległości, pod koniec dnia w poniedziałek 9 listopada, śnieg – miejscami dość intensywny – może padać na północnych i południowych krańcach kraju. Lokalnie model przewiduje też deszcz oraz deszcz ze śniegiem. Niewielkie opady śniegu mogą wystąpić 11 listopada w nocy i wcześnie rano na północy, a 12 listopada w ciągu dnia na południu, przede wszystkim w górach, zwłaszcza w Bieszczadach, oraz na dużym obszarze Podkarpacia.
Najsilniejsze uderzenie zimy GFS pokazuje na 13 listopada. Około godz. 6 rano strefa obfitego śniegu miałaby powstać na Dolnym Śląsku, Opolszczyźnie i Śląsku, a na południowym wschodzie model wskazuje deszcz. W kolejnych godzinach śnieg mógłby objąć północ i wschód kraju, a około południa m.in. Mazowsze, ziemię łódzką, województwo świętokrzyskie, Lubelszczyznę i południowe Podlasie.
Po południu opady w pasie od Dolnego Śląska po część Lubelszczyzny i Podlasia byłyby wyraźnie słabsze. Późnym wieczorem i w nocy na południu, szczególnie w Małopolsce i na Podkarpaciu, mogłyby wrócić zawieje i zamiecie śnieżne. Około północy front znajdowałby się głównie nad południowo-wschodnią Polską i stopniowo opuszczał kraj.