Ines zatrzymała się instynktownie. Serce biło jej tak mocno, że przez chwilę myślała, że tylko ona usłyszała ten szept.
— Proszę bardzo.
Głos pani Robles był cichy, ale stanowczy.
Ines szła dalej, nie oglądając się za siebie. Jednak słowa babci rozbrzmiewały jej w głowie. Mówiono, że dziewczynka również umarła.
Tego popołudnia Alexandru nie wyszedł z biura. Podczas kolacji jego talerz pozostał prawie nietknięty, jak co dzień. Przed wyjściem pani Robles podała Ines tacę.
— Zabrać mu kawę.
— W biurze?
— Tak. I to wszystko. Nie rozmawiać.
Ines delikatnie zapukała.
— Proszę.
Zastała go siedzącego w fotelu z zamkniętymi oczami. Miał tę samą wyprostowaną postawę, co śpiący człowiek, ale jego oddech był zbyt regularny. Postawił filiżankę na stoliku kawowym i odwrócił się, żeby wyjść.
Potem zauważył, że na dywan spadła teczka.
Podniósł ją instynktownie i położył na biurku, nie otwierając jej.
— Dziękuję.
Głos Alexandru dobiegł, mimo że nie otwierał oczu.
— Myślałem, że śpisz.
— Chciałem sprawdzić, czy przeglądasz teczkę.
Ines była zaskoczona.
— Dlaczego miałbym to robić?
Powoli otworzył oczy.
— Bo prawie wszyscy to robili.
Nastąpiła chwila ciszy.
— Nie interesuje mnie twoje bogactwo — powiedziała. — Przyszłam, żeby zarabiać na pensję.
Alexandru po raz pierwszy uważnie się jej przyjrzał.
— A głos, który słyszałaś?
Ines zawahała się.
— Słyszałam dziecko.
— A ty nie próbowałeś otworzyć drzwi.
— Powiedziano mi, żebym tego nie robił.
Spojrzał w podłogę.
— Wszyscy inni próbowali.
Tego samego wieczoru, gdy kończyła pracę, podeszła do niej pani Robles.
— Ten pan chce z panią rozmawiać.
Alexandru czekał na nią w bibliotece, gdzie doszło do incydentu z króliczkiem.
Trzymał zabawkę w dłoniach.
— Jestem pani winien kilka wyjaśnień.
Ines nic nie powiedziała.
— Moja córka, Ana, przeżyła wypadek. Ale pozostała z poważnym urazem. Lekarze powiedzieli, że powrót do zdrowia zajmie lata i że potrzebuje całkowitego spokoju. Prasa już dowiedziała się o wypadku i śledziła każdy ruch naszej rodziny. Gdyby się okazało, że żyje, jej życie zamieniłoby się w spektakl.
Zamilkł.
— Publicznie ogłosiłem, że zmarła wraz z matką. To była najtrudniejsza decyzja w moim życiu.
Ines zrozumiała wtedy, dlaczego dom wydawał się zatrzymany w czasie.
— A głos…
— Należał do niej. Czasem pamięta więcej, a czasem prawie nic. Mieszka w tym pokoju, z terapeutami i pielęgniarkami. Mało kto zna prawdę.
— Dlaczego mi to mówisz?
Alexandru uśmiechnął się smutno.
— Bo dzisiaj udawałem, że śpię. Chciałem sprawdzić, czy jesteś taka jak inni. Czy wtykasz nos tam, gdzie nie trzeba. Czy otwierasz akta albo zamknięte drzwi.
Spojrzał na nią.
— Nie zrobiłaś nic z tych rzeczy.
W tym momencie białe drzwi powoli się otworzyły.
Wyszła z nich mała, około ośmioletnia dziewczynka, szczupła i z krótkimi włosami, trzymająca w rękach identycznego króliczka, jak ten zepsuty.
Spojrzała na Ines ze strachem.
— Tato… czy to nowa pani?
Alexandru uklęknął obok córki.
— Tak. I myślę, że zostanie z nami.
Ana powoli podeszła i podała Ines króliczka.
— Chcesz to razem naprawić?
Ines poczuła gulę w gardle.
— Tak. Bardzo bym tego chciała.
W kolejnych miesiącach nie była już tylko gospodynią domową. Doświadczenie zdobyte w szkole pielęgniarskiej przydało się w powrocie Any do zdrowia, a dziewczyna znów zaczęła ufać ludziom.
Alexandru zrozumiał, że nie każdy mężczyzna, który pojawia się w jego życiu, goni za pieniędzmi czy sekretami. Czasami ktoś przychodzi po prostu po to, by uczciwie pracować i okazać odrobinę życzliwości tam, gdzie ból utrzymuje się zbyt długo.
A w dniu, w którym Ines wznowiła studia, a jej czesne anonimowo opłacił Alexandru, dowiedziała się, że prawdziwym testem nie jest to, czy otworzy zamknięte drzwi, ale to, czy uszanuje cierpienie, które się za nimi kryje. Zdała ten test, nieświadomie, i zmienił on jej życie na zawsze.