Radiowóz nagle wjechał na drogę i zatrzymał się na poboczu.

Oana spokojnie sięgnęła po telefon w uchwycie na desce rozdzielczej.

— Proszę nie dotykać samochodu. Wszystko, co się dzieje, jest nagrywane.

Roześmiali się.

— Myśli pan, że zrobi na nas wrażenie kamerą samochodową? — zapytał Ionescu.

— Nie. Z nagraniem audio i wideo transmitowanym w czasie rzeczywistym.

Popescu nie wydawał się być pod wrażeniem.

— Proszę wysiąść z samochodu!

— Najpierw proszę się przedstawić i podać powód zatrzymania, zgodnie z prawem.

Agent stracił cierpliwość.

— To ja zadam pytania tutaj!

Uniósł ponownie rękę, zdecydowany uderzyć w szybę.

W tym samym momencie telefon Oany zaczął dzwonić.

Na ekranie pojawiło się jedno słowo:

Inspektorat.

Włączyła głośnik.

— Pani prokurator, czy dotarła pani do punktu kontrolnego? — usłyszał męski głos.

Dwóch policjantów zamarło.

Popescu cofnął się o krok.

— Tak — odpowiedziała Oana. Zatrzymują mnie dwaj agenci, którzy próbują mnie wyrzucić z samochodu, nie podając powodu i nie przestrzegając procedur.

Po drugiej stronie linii zapadła krótka cisza.

— Czy może mi pan podać ich numery identyfikacyjne?

Oana odczytała je spokojnie, patrząc prosto na odznaki na ich mundurach.

Ionescu zaczął blednąć.

Popescu poprawił czapkę i całkowicie zmienił ton.

— Chyba doszło do nieporozumienia…

Głos w telefonie mu przerwał.

— Panowie, tu kwestor Marin. Proszę zostać na miejscu. Grupa kontrolna zmierza w waszym kierunku.

Żaden z nich nie powiedział ani słowa.

Przez dwadzieścia minut na drodze słychać było tylko szum wiatru.

Potem przyjechały dwa pojazdy specjalne i nieoznakowany samochód.

Komisarz wysiadł z samochodu w towarzystwie dwóch inspektorów kontroli wewnętrznej.

Natychmiast zażądali kamer nasobnych agentów.

Popescu wyjąkał, że bateria się rozładowała.

Ionescu twierdził, że zapomniał o kamerze w samochodzie.

Inspektor spojrzał na nich surowo.

— Ciekawe. Kamera prokuratora jednak działała bez zarzutu.

Oana w końcu wysiadła z samochodu.

Okazała legitymację.

Była prokuratorem w wyspecjalizowanej strukturze, która badała nawet nadużycia popełniane przez funkcjonariuszy publicznych.

W ostatnich miesiącach koordynowała kilka akt dotyczących zachowań funkcjonariuszy policji, którzy przekroczyli granice prawa.

Inspektorzy natychmiast sprawdzili dokumenty, które Popescu uznał za „fałszywe”.

Były one całkowicie autentyczne.

Co więcej, nagranie wyraźnie pokazywało, jak zostały mu wyrwane z ręki, zanim jeszcze zdążyli je zbadać.

Popescu próbował wyjaśnić.

— Myślałem, że…

— Nie powinieneś był w to wierzyć — przerwał mu inspektor. — Trzeba szanować prawo.

W niecałą godzinę obaj agenci zostali przewiezieni do siedziby inspektoratu w celu przeprowadzenia dochodzenia dyscyplinarnego i karnego.

Przed wyjściem Oana podeszła do nich.

Nie uśmiechała się.

— Mundur nie daje prawa do upokarzania ludzi. Zobowiązuje do ich ochrony.

Popescu spuściła wzrok.

Po raz pierwszy tego wieczoru nie miała nic więcej do powiedzenia.

Oana wsiadła do samochodu i ruszyła w dalszą drogę.

Nie czuła żadnej satysfakcji.

Tylko przekonanie, że prawo powinno być takie samo dla wszystkich, niezależnie od tego, czy osoba je łamiąca nosi mundur, czy nie.

A dla obu policjantów ta noc miała pozostać początkiem śledztwa, które na zawsze odmieniło ich karierę.

Leave a Comment